Istria, wioska Vinkuran. Godzina 6.30. Wyobraź sobie Chorwację bez ludzi, bez morza turystów. Przełom kwietnia i maja. Wchodzę na pokład.
– Ajde, czyli ni to ,pośpiesz się’, ni to ‚dawaj’ rzucił mi rybak z wioski Vinkuran, kiedy przemierzał szybkimi krokami pokład swojego siedmiometrowego kutra i podał mi, jakby od niechcenia, butelkę…
Na blogu Tu są lwy ruszasz ze mną w podróż. Zamieściłem tu przygody, patenty, opisałem miejsca i wyzwania, których doświadczyłem na własnej skórze. Bo każdy ma swój Everest i każdy ma swoje „lwy” do odkrycia – czasem za płotem, czasem na końcu świata. Nazwa Tu są lwy nawiązuje do łacińskiego zapisu „Hic sunt leones”. W ten sposób oznaczano na antycznych mapach tereny dzikie, nieznane kartografom. Tą odkrytą wiedzą, ale – co najważniejsze – emocjami dzielę się tu z Tobą.